Witam serdecznie, spotykamy się wyjątkowo szybko, bo od
ostatniej audycji minął zaledwie tydzień, co z mojego punktu widzenia jest dla
nas bardzo korzystne, ponieważ przez cały okres Wielkiego Postu żadna audycja właściwe
nie została poświęcona tematowi odnoszącemu się do wydarzeń, które powinny być
szczególnie wyeksponowane w tym czasie. Dlatego dziś zajmiemy się zaniedbaną,
do czego się szczerze przyznaję, tematyką pasyjną i przyjrzymy się bliżej
dziełu ukazującemu scenę ukrzyżowania, by za dwa tygodnie, w Poniedziałek
Wielkanocny móc kontemplować obraz ukazujący Zmartwychwstanie Pańskie.
Obraz, z jakim chciałabym dziś
Państwa zapoznać, to dzieło Rogiera van der Weydena, malarza niderlandzkiego
żyjącego w pierwszej połowie XV wieku. Artysta ten tworzący dzieła w duchu
realizmu gotyckiego, nigdy nie sygnował swoich obrazów, ani ich nie podpisywał,
dlatego badacze mieli sporo problemów z odtworzeniem drogi twórczej tego
malarza.
Tryptyk Ukrzyżowania, któremu poświęcone
jest dzisiejsze spotkanie powstał około 1445 roku i obecnie przechowywany jest w Kunsthistorisches Museum, w Wiedniu.
![]() |
Rogier van der Weyden, Tryptyk Ukrzyżowania, ok. 1445, Wiedeń |
Główny panel przedstawia
grupę ukrzyżowania. Pod krzyżem, który jakby wtłoczony w ramy, ucięty jest tuż
ponad tabliczką z inskrypcją, po lewej stronie klęka, obejmując go Maryja,
podtrzymywana przez świętego Jana. Naprzeciw nich klęczy para niezidentyfikowanych
fundatorów w strojach dworskich. Ich statyczne, powściągliwe pozy stanowią
kontrast dla pełnego ekspresji i bólu ułożenia ciała Maryi i podtrzymującego Ją
Apostoła. Obecność fundatorów, mimo że nie uzasadniona, w średniowieczu była
stałą praktyką, nierzadko była to cała rodzina, uporządkowana według zasady, że
za matką klęczą córki, za ojcem synowie. Sobór Trydencki zwołany w 1542 roku
zakazał umieszczania fundatorów, osób żyjących i niekoniecznie świętych w
scenach religijnych, które umieszczane były w ołtarzach, co było sporym
nadużyciem.
Skrzydła boczne ukazują po lewej
postać św. Marii Magdaleny z jej atrybutem, jakim jest flakonik oraz św.
Weronikę po prawej. Maria Magdalena ubrana w długi ciemny płaszcz, ociera sobie
łzy połą szaty. Artysta umieścił ją na skrzydle bocznym, ponieważ Maria zajęła
jej miejsce pod krzyżem. Święta Weronika pokornie skłania głowę eksponując
odbicie, jakie zostawił jej na chuście Chrystus. Jednak, gdy spojrzymy
dokładnie, zobaczymy, że twarz Jezusa na tejże chuście nie ma ani cierniowej
korony, ani żadnych innych znamion męki, a głowę okala nimb krzyżowy. Jest to
tak zwany mandylion, z którym łączy się legenda o królu Abgarze, władcy Edessy,
który słysząc o cudach, jakie działa Jezus, będąc w chorobie, wysłał swego
sługę, aby sprowadził Chrystusa do niego. Pan Jezus, nie mogąc przybyć do
chorego na trąd króla zostawił mu odbicie swego oblicza na chuście, z którą
sługa wrocił do Abgara. Ten, kontemplując oblicze Pańskie odzyskał zdrowie.
Wracając jednak do naszego
przedstawienia, pragnę jeszcze zwrócić Państwa uwagę na kolory strojów obu
świętych, są one bardzo intensywne, ale też dobrane na zasadzie przeciwieństwa
– okrycie św. Weroniki jest koloru sukni spodniej św. Marii Magdaleny i
odwrotnie. Podobnie kolory strojów Matki Najświętszej i św. Jana mają bardzo
intensywne barwy, wyodrębniające się z utrzymanego w ciepłych tonacjach tła
ukazującego rozległy pejzaż z panoramą miasta na horyzoncie. Pejzaż ten jest
scalony, to znaczy, że zachowuje ciągłość na każdym skrzydle tryptyku. Ciągłość
ta nie jest oczywista, ponieważ tryptyki, typowe dla ołtarzy gotyckich
prezentowały w poszczególnych panelach różne sceny, na przykład w kolejności
chronologicznej, lub dopełniające się przedstawienia, które mogłyby
samodzielnie funkcjonować. Połączenie w całość trzech paneli jest już zabiegiem
renesansowym.
Rogier wan der Weyden, jak powiedziałam na początku, był przedstawicielem
realizmu gotyckiego i posiadał doskonałą zdolność wnikania w stany psychiczne
człowieka, co ukazywał nie tylko poprzez mimikę postaci, ale stosując też inne
zabiegi artystyczne. Tryptyk Ukrzyżowania
zbudował na zasadzie kontrastu – znane nam z opisów Ewangelicznych jak i innych
obrazów sceny śmierci Pana Jezusa odbywały się w pochmurnej scenerii,
przejmującej grozą i smutkiem, oddające ból i samotność Chrystusa na krzyżu. Tu
mamy słoneczny dzień, czyste niebo, niezapowiadające żadnych złych wydarzeń,
jedynie ciemno granatowe, wręcz atramentowo czarne anioły wprowadzają niepokój
do tego miłego obrazka. Obraz ten, a raczej zastosowany w nim nieustanny
kontrast, zderzenie bólu z biernością, czy może raczej spokojem, jaki powoduje
ładny widok wiosennego dnia, ma nam uświadamiać, że tak jak kiedyś, gdy
Chrystus umierał za grzechy świata, świat zajmował się swoimi sprawami, tak też
jest i dziś.
Kolejny kontrast widoczny jest w powiewającym, unoszonym przez wiatr
perizonium Jezusa, pozostającym w kontraście do sztywnego, martwego ciała na
krzyżu. Ten sam wiatr rozwiewa szaty św. Jana wpatrującego się w swego Mistrza
i jednocześnie podtrzymującego Matkę Najświętszą. Jej twarz ukazuje prawdziwy
ból i współczucie dla cierpienia Syna. Maryja ma podkrążone oczy, opuchnięte
powieki i wargi, Jej palce oplatające krzyż są wiotkie i bezsilne.
Współcierpienie, jakie odczuwała Maryja pod krzyżem Rogier wan der Weyden
ukazał też na innym obrazie, noszącym tytuł Zdjęcie
z krzyża, gdzie ciało Maryi powtarza ułożenie ciała martwego Chrystusa zdejmowanego
z krzyża.
![]() |
Rogier van der Weyden, Zdjęcie z Krzyża, ok. 1435, Madryt. |
Zachęcam serdecznie do przyjrzenia się tym dziełom, jak i innym
obrazom ukazującym Ukrzyżowanie, bo sztuka uwrażliwia i naprawdę pomaga w
przeżywaniu różnych wydarzeń nie tylko tych opisanych w Piśmie Świętym. Życzę
Państwu głębokiego przeżywania tajemnic Wielkiego Tygodnia i do usłyszenia w
Poniedziałek Wielkanocny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz